Ze zdjęciami jest u mnie ostatnio chyba jeszcze gorzej, niż z wolnym czasem. Jak już zdarzy mi się znaleźć w jednym mieszkaniu z działającym aparatem, to okazuje się, że albo światło nie takie, albo zdjęć narobię, ale wychodzą nienaprawialnie... Dlatego dziś zdjęć będzie niewiele - tylko, żeby pokazać wam, że mimo wszystkich przeciwności wciąż troszkę dłubię ;) - ale mam nadzieję, że co nieco na nich widać.
1 - Dość dawno wypleciony duuuuży (ok. 7cm średnicy), w zamierzeniu gotycki wisior. Szkło fasetowane, elementy posrebrzane, w środku czarna kula akrylowa.
2 - O wiele mniejsza - ok. 3cm średnicy - pleciona kuleczka-wisiorek, do kompletu z pokazywaną kiedyś makową bransoletką. Toho, fasetowane szkło, również akryl w środku.
A tu ta wcześniejsza bransoletka:
3 - Najnowsza, piątkowa wyplatanka - kamyczki noc Kairu i hematytowe toho. Nie mogę poradzić sobie z jej sfotografowaniem, ale koniecznie chciałam ją dziś pokazać, bo nie wiem, kiedy znów uda mi się dorwać do aparatu ;)
I po raz kolejny zapraszam wszystkie tu obecne Wizażanki do wzięcia udziału w
nowym wyzwaniu!
Dziękuję za wasze komentarze, wyróżnienia i życzę wszystkim udanego tygodnia! :)
(bo, jak wiadomo, według Wiccan, każdy uczynek powraca do nas z trzykrotnie większą siłą - a mnie się naprawdę przydadzą takie trzykrotne życzenia udanego tygodnia ;D)